Użytkownik "alt.religion.albertanism" <find@[EMAIL PROTECTED]
>
napisał w wiadomości news:Xns95A5AC27973F1albrtn@[EMAIL PROTECTED]
> Użytkownik "Dunia" <dunia77@[EMAIL PROTECTED]
> napisał w
> wiadomości news:419C9D9C.1070509@[EMAIL PROTECTED]
> >
> >
> > Joanna Duszczyńska wrote:
> >
> >> BTW nie zgłębiłam wszystkich prawd twojej religii, ale
> >> zasadniczo zgadzam się z tym, ze mamusie powinny po pierwsze
> >> wychować dzieci, a dopiero po drugie robić karierę.
> >
> > Tylko w takiej kolejnosci baaaardzo rzadko im to wychodzi.
> > Ciekawe dlaczego ?
>
>
> Bo maja inny system wartosci??
>
> Bo ja tez jestem tego zdania, choc rozumiem tez osoby ktore tak
> nie postepuja (matki w szczegolnosci).
> Dzisiejszy swiat na pewno nie jest prorodzinny. Przecietny
> czlowiek pracuje 8 - 8,5 godziny, do tego dochodzi w coraz
> wiekszej ilosci firm praktykowana zasada godzinnej przerwy na
> lunch, to daje juz 9-9,5 godziny. Do tego doliczyc trzeba dojazd
> do pracy. I w ten oto sposob potencjalny rodzic spedza poza domem
> - z dala od dzieci ok. 10 - 11 godzin dziennie. Wraca z pracy ok.
> 18 i widzi swoja pocieche 2-3 godziny i to najczesciej w nie
> bardzo optymistycznym wariancie, bo sam jest zmeczony, dziecko
> pod wieczor zmierzle, a na glowie problemy dnia codziennego. I
> pol biedy, kiedy praca pozostaje kwestia wyboru rodzica - bo np.
> ojciec zarobi na utrzymanie rodziny, a matka moze nie pracowac i
> zajac sie dziecmi. Co innego jed**** gdy pensje obydwojga rodzicow
> ledwie wystarczaja na biezace wydatki. I co wtedy z dziecmi? Sa
> to dzieci babc, opiekunek, zlobkow, a gdzie sa rodzice?
>
> Efekt tego jest taki, ze coraz wiecej par albo wcale nie decyduje
> sie na dziecko, albo odwlekaja ta decyzje czekajac na ostatni
> dzwonek, np. wiek przyszlej mamy. I albo im sie uda, albo
> niestety nie.
>
> Po urodzeniu dziecka i krotkim macierzynskim mama wraca do pracy,
> bo albo zmusza ja do tego sytuacja materialna rodziny, albo jej
> ambicje zawodowe, tzw. kariera. A 4 miesieczny niemowlak na 10
> godzin dziennie zapomina o mamusi.
>
> Jak dla mnie to koszmar, ale tak niestety dzisiaj jest.
>
> I chociaz nieraz trafia mnie szlag siedzac w domu i ****uszajac
> sie na poziomie intelektualnym 2-latka, to jed**** jestem za taka
> mozliwosc bardzo wdzieczna. Maz pracuje, nie ma go w domu od 7 do
> 18. Ale ja za to jestem z naszymi dziecmi. Piotrek urodzil sie
> jak bylam na studiach, na pare godzin jak szlam na zajecia
> zostawala z nim babcia/dziadek/tata. Tomus urodzil sie zaraz po
> moich studiach. Teraz jestem w domu z dwojka, wychowuje ich sobie
> po swojemu, umiem odgadnac ich zyczenia po grymasie twarzy, znam
> rodzaje placzu, miejsca gdzie maja laskotki, ulubione bajki i
> ksiazeczki. Bezblednie rozumiem co mowi do mnie Piotrek, chociaz
> dla wiekszosci jest to zupelnie niezrozumialy belkot. Karmie
> piersia na zadanie i patrze jak kazdego dnia Tomus odkrywa swiat.
> I nie zamienilabym tego na nic innego za zadne skarby swiata. Ten
> czas juz nigdy nie wroci, a ja jako mama jestem wlasnie teraz
> najbardziej potrzebna i najwazniejsza osoba na swiecie dla moich
> dzieci.
>
> Chce isc do pracy, robic kariere. Ale najwczesniej jak Tomus
> skonczy rok. Nie chce siedziec w domu jako "kura domowa" cale
> zycie. Nie po to konczylam studia. Chce robic to w czym jestem
> dobra, czym sie interesuje i czego sie wyuczylam. Dzieci przeciez
> pojda do przedszkola, szkoly, wyjda z domu, a ja nie chce zostac
> z niczym.
>
> Byc moze jest mi latwiej, bo jeszcze nie zaczelam pracowac
> zawodowo, moze fajnie sie mowi, a zrezygnowac z pracy, kariery
> dla dzieci to jed**** ciezka sprawa. Ale ciesze sie z takiego
> ukladu u nas. I bardzo chce byc dobra mama dla moich dzieci.
>
> Pzdr.
>
> --
> Ola, Piotrus (25.09.2002) i Tomus (19.07.2004)
Zgadzam sie z tym. Dzisiaj rodzice nie maja zbyt dużo czasu dla swoich
pociech. Sam pracuje ok 12 godzin dziennie ale reszte czasu staram sie
poświęcić mojej córce.
Pozdrawiam


|