Użytkownik "Dunia" <dunia77@[EMAIL PROTECTED]
> napisał w
wiadomości news:419C9D9C.1070509@[EMAIL PROTECTED]
>
>
> Joanna Duszczyńska wrote:
>
>> BTW nie zgłębiłam wszystkich prawd twojej religii, ale
>> zasadniczo zgadzam się z tym, ze mamusie powinny po pierwsze
>> wychować dzieci, a dopiero po drugie robić karierę.
>
> Tylko w takiej kolejnosci baaaardzo rzadko im to wychodzi.
> Ciekawe dlaczego ?
Bo maja inny system wartosci??
Bo ja tez jestem tego zdania, choc rozumiem tez osoby ktore tak
nie postepuja (matki w szczegolnosci).
Dzisiejszy swiat na pewno nie jest prorodzinny. Przecietny
czlowiek pracuje 8 - 8,5 godziny, do tego dochodzi w coraz
wiekszej ilosci firm praktykowana zasada godzinnej przerwy na
lunch, to daje juz 9-9,5 godziny. Do tego doliczyc trzeba dojazd
do pracy. I w ten oto sposob potencjalny rodzic spedza poza domem
- z dala od dzieci ok. 10 - 11 godzin dziennie. Wraca z pracy ok.
18 i widzi swoja pocieche 2-3 godziny i to najczesciej w nie
bardzo optymistycznym wariancie, bo sam jest zmeczony, dziecko
pod wieczor zmierzle, a na glowie problemy dnia codziennego. I
pol biedy, kiedy praca pozostaje kwestia wyboru rodzica - bo np.
ojciec zarobi na utrzymanie rodziny, a matka moze nie pracowac i
zajac sie dziecmi. Co innego jednak gdy pensje obydwojga rodzicow
ledwie wystarczaja na biezace wydatki. I co wtedy z dziecmi? Sa
to dzieci babc, opiekunek, zlobkow, a gdzie sa rodzice?
Efekt tego jest taki, ze coraz wiecej par albo wcale nie decyduje
sie na dziecko, albo odwlekaja ta decyzje czekajac na ostatni
dzwonek, np. wiek przyszlej mamy. I albo im sie uda, albo
niestety nie.
Po urodzeniu dziecka i krotkim macierzynskim mama wraca do pracy,
bo albo zmusza ja do tego sytuacja materialna rodziny, albo jej
ambicje zawodowe, tzw. kariera. A 4 miesieczny niemowlak na 10
godzin dziennie zapomina o mamusi.
Jak dla mnie to koszmar, ale tak niestety dzisiaj jest.
I chociaz nieraz trafia mnie szlag siedzac w domu i poruszajac
sie na poziomie intelektualnym 2-latka, to jednak jestem za taka
mozliwosc bardzo wdzieczna. Maz pracuje, nie ma go w domu od 7 do
18. Ale ja za to jestem z naszymi dziecmi. Piotrek urodzil sie
jak bylam na studiach, na pare godzin jak szlam na zajecia
zostawala z nim babcia/dziadek/tata. Tomus urodzil sie zaraz po
moich studiach. Teraz jestem w domu z dwojka, wychowuje ich sobie
po swojemu, umiem odgadnac ich zyczenia po grymasie twarzy, znam
rodzaje placzu, miejsca gdzie maja laskotki, ulubione bajki i
ksiazeczki. Bezblednie rozumiem co mowi do mnie Piotrek, chociaz
dla wiekszosci jest to zupelnie niezrozumialy belkot. Karmie
piersia na zadanie i patrze jak kazdego dnia Tomus odkrywa swiat.
I nie zamienilabym tego na nic innego za zadne skarby swiata. Ten
czas juz nigdy nie wroci, a ja jako mama jestem wlasnie teraz
najbardziej potrzebna i najwazniejsza osoba na swiecie dla moich
dzieci.
Chce isc do pracy, robic kariere. Ale najwczesniej jak Tomus
skonczy rok. Nie chce siedziec w domu jako "kura domowa" cale
zycie. Nie po to konczylam studia. Chce robic to w czym jestem
dobra, czym sie interesuje i czego sie wyuczylam. Dzieci przeciez
pojda do przedszkola, szkoly, wyjda z domu, a ja nie chce zostac
z niczym.
Byc moze jest mi latwiej, bo jeszcze nie zaczelam pracowac
zawodowo, moze fajnie sie mowi, a zrezygnowac z pracy, kariery
dla dzieci to jednak ciezka sprawa. Ale ciesze sie z takiego
ukladu u nas. I bardzo chce byc dobra mama dla moich dzieci.
Pzdr.
--
Ola, Piotrus (25.09.2002) i Tomus (19.07.2004)
--
The text above is a citation from some other source and other
author. Send your comments to news://alt.religion.albertanism
Support www.albertanism.freezope.org !


|