http://polityka.onet.pl/162,1180325,1,0,2465-2004-33,artykul.html
Jak zrobić dzieci
Fragmenty artykułu
Place zabaw pustoszeją. Przedszkola się zamykają. Szkoły
przygotowują się do likwidacji. Polacy nie mają dzieci. I to coraz
bardziej nie mają. Podobnie jak większość Europejczyków. Niektórzy
jednak sobie wreszcie z dziećmi poradzili. Teraz pora na nas.
JACEK ŻAKOWSKI
Demografowie uważają, że "Polska staje na początku XXI w. przed
realną perspektywą zmniejszania się liczby mieszkańców i poważnymi
naruszeniami równowagi liczebnej między pokoleniami".
Ekonomiści rwą włosy z głowy, bo bez dzisiejszych dzieci nie będzie
przyszłych pracowników, a bez pracowników nie będzie podatków ani
składek emerytalnych. Z czego za 30 lat będzie żyło bezdzietne
pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków? Już dziś, gdy na 100 osób
w "wieku produkcyjnym" przypada 55 osób w "wieku nieprodukcyjnym", w
systemie emerytalnym, służbie zdrowia, pomocy społecznej trudno nam
związać koniec z końcem. A jak może wyglądać bezpieczeństwo socjalne
Polaków za 25 lat, jeżeli na stu "produkcyjnych" będzie 70
"nieprodukcyjnych"?
Politolodzy także załamują ręce, bo brak polskich rąk do pracy
będzie oczywiście oznaczał import "siły roboczej". Imigracja jest
zawsze wielkim darem. Nie tylko w Ameryce. To widać w brytyjskiej
literaturze, francuskiej reprezentacji piłkarskiej, niemieckich
galeriach. Ale zawsze idą też za nią napięcia. Zwłaszcza gdy fala
imigrantów trafia na monoetniczne, zamknięte społeczeństwa - jak
nasze. (Jak dramatyczny jest to problem, wskazuje jeden z
oenzetowskich scenariuszy. Wynika z niego, że dla zatrzymania
procesu starzenia się populacji do Europy musiałoby napływać średnio
27 mln imigrantów rocznie. Populacja Europy w 2050 r. wynosiłaby
wówczas 2,3 mld, z czego 1,7 mld stanowiliby imigranci, którzy
przybyli po 1995 r., i ich potomkowie).
Socjologowie i psycholodzy zastanawiają się, czy ludzie mogą być
szczęśliwi w społeczeństwie bez dzieci. Ojcowie bez synów? Babcie
bez wnuków? Jak będą wyglądały społeczeństwa złożone z jedynaków,
imigrantów i samotnych staruszków coraz dłużej utrzymywanych przy
życiu przez cuda techniki?
Politycy się martwią, bo zeszliśmy poniżej prostej zastępowalności
pokoleń i w wolnej Polsce ubywa Polaków. Do "wymierania" narodu
jeszcze nam daleko, ale czym nas będzie mniej, tym mniejsza będzie
siła przebicia Polski w Europie.
Z tych wszystkich rozmyślań i prognoz wynika na ogół, że zerwanie
naturalnego następstwa pokoleń jest może najwyższą ceną, jaką
płacimy za transformację i model cywilizacyjny Zachodu.
Społeczeństwa bez dzieci nie spadły przecież z nieba. Dobrze widać,
że kłopot z brakiem dzieci ogniskuje fundamentalne kłopoty, bóle,
napięcia i braki nowoczesności i ponowoczesności.
--
To jest cytat
The text above is a citation from some other source and other
author.
Send your comments to news://alt.religion.albertanism
Support www.albertanism.freezope.org !


|